O autorze
Ur. 1984, dziennikarz i działacz społeczny, twórca magazynu "W Punkt"; przez kilka lat redagował w "Gazecie Wyborczej" i "Przeglądzie Powszechnym", współpracuje z pismem "Kontynenty", należy do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (Oddział Warszawski), współpracuje z Kołem Naukowym Obserwacji Polskich Mediów na Uniwersytecie Warszawskim, działa na rzecz polsko-litewskiego pojednania.

Kto weźmie odpowiedzialność za Kościół?

Wielu z nas uważa, że Kościół ma za duży wpływ na życie publiczne. Jednocześnie na bieżąco śledzimy tasiemcowe wiadomości o losach skomplikowanej relacji ks. Lemańskiego z abp. Hoserem i dajemy z siebie robić idiotów. Kiedy to się skończy?

Przeglądam kolejne nagłówki: „Abp Hoser: Grupa ks. Lemańskiego rozprowadzała opłatki za pośrednictwem zakładu fryzjerskiego”, „Lemański stawia się wyżej od Watykanu. Wierni mają tego dość”, „Kuria cofnęła ks. Lemańskiemu zgodę na odprawianie mszy w Jasienicy. Bo »zaogniły się antagonizmy wśród parafian«”.



I kolejne: „Wierni święcili pokarmy przed zamkniętym kościołem w Jasienicy”, „Kościół zamknięty do odwołania”, „Kościół w Jasienicy ponownie otwarty. Wierni przyjęli nowego proboszcza oklaskami”, „Ks. Lemański przeprosił za Woodstock, abp. Hoser ugiął się w sprawie Żydów. To »happy end« konfliktu między duchownymi?”, „Ksiądz W. Lemański po spotkaniu w kurii: Pierwszy raz rozpoczęto jakąś formę dialogu”.

I znowu: „Ksiądz Lemański w trybie pilnym wezwany do kurii”, „Suspensa dla ks. Lemańskiego?”, „Reakcja Kościoła na słowa ks. Lemańskiego”, „Ks. Lemański znów na dywaniku”, „Ks. Wojciech Lemański odwiedził Jasienicę, do kościoła jednak nie wszedł”.

Nie zadajemy sobie już pytania, na czym nam zależy: na sprawiedliwości, powodzeniu/porażce ks. Lemańskiego, abp. Hosera, polskiego Kościoła, a może debaty publicznej.

Im dłużej toczy się dyskusja w obecnej formie, tym więcej punktów traci każda ze stron:

Ks. Wojciech Lemański. Bo zaczynał jako poszkodowany, tymczasem pozwala sobie na żarty i prowokacyjne zachowania (np. „Nie mam zakazu wyjazdu na Woodstock. Gdyby biskup wiedział, że mnie zaprosicie, to by pewnie zakazał”), które nie mają wiele wspólnego z wewnątrzkościelnym dialogiem. A przecież ks. Lemański należy do hierarchicznego Kościoła. Aby pozostać wiarygodnym, powinien przekonywać do swoich racji, lecz także powstrzymać się przed wybrykami. Media robią z niego gwiazdę – im bardziej będzie się temu poddawał, tym gorzej dla niego i sprawy, którą reprezentuje.

Abp. Henryk Hoser. Bo potwierdza powszechną opinię o Kościele jako skostniałej strukturze, w której każdy ma być mierny, bierny, ale wierny. Strona arcybiskupa na Facebooku więcej niż raz dziennie publikuje coś, co ma związek ks. Lemańskim, jakby jego osoba stała się głównym problemem Kościoła. Pouczani są wierni i dziennikarze. Ktoś skomentuje: „Czy Abp niczym innym się nie zajmuje, tylko łapaniem za słowa ks. Lemańskiego? Serio nie macie tam nic do roboty? Przecież to kpina i zgorszenie dla Kościoła”. Abp Henryk Hoser SAC odpowiada: „Ks. Lemański nie powinien wypowiadać się do mediów na żaden temat. Łamanie tego zakazu jest w tej chwili aktem nieposłuszeństwa Stolicy Apostolskiej, która zakaz Arcybiskupa z maja 2013 potwierdziła w obu instancjach”.

Koś inny komentuje: „Z uważnego czytania blogów ks. Lemańskiego i słuchania jego wypowiedzi wnioskuję, że najbardziej zależy mu na jedności z ewangelicznym nauczaniem Jezusa”. Abp Henryk Hoser SAC wykrzykuje: „Tak, z posłuszeństwem na czele… radzimy jednak czytać uważniej, nie koniecznie to co prezentuje x. Lemański, ale raczej samą Ewangelię!”. Jak długo można prowadzić taki dialog?

Kościół katolicki w Polsce. Przedłużający się spór nikomu nie służy, a już na pewno nie Kościołowi. Najwyższy czas, aby znalazł się w nim ktoś, kto weźmie odpowiedzialność i podejmie próbę zakończenia sprawy. Czemu służy podział wiernych na zwolenników i przeciwników ks. Lemańskiego oraz na przeciwników i zwolenników abp. Hosera?

Debata publiczna. Przeczytajmy jeszcze raz powyższe nagłówki. Jeżeli konflikt się nie skończy, to albo dopadnie nas wściekłość, albo apatia. A najpewniej najpierw jedno, potem drugie.

Kolejny komentarz na stronie arcybiskupa: „Należy się obawiać, że to nie ks. Lemański gra, tylko ktoś nim gra – przeciwko Biskupowi i Kościołowi”. Nie, to my wszyscy uczestniczymy w tej grze i dajemy z siebie robić idiotów.

Autor jest redaktorem magazynu mobilnego „W Punkt”
Trwa ładowanie komentarzy...